ZPB.by

Saturday, May 30th

Last update03:15:31 AM GMT

You are here: O tym mówią Głos komentarz „Aby Polak nie walczył przeciwko Polakowi... Od zmarłych można się wiele nauczyć...”

„Aby Polak nie walczył przeciwko Polakowi... Od zmarłych można się wiele nauczyć...”

Email Drukuj PDF

Żył w cieniu wielkich osobistości. Prymas Polski kard. Józef Glemp najwyższy dostojnik polskiego kościoła. Wcześniej sekretarz Prymasa Tysiąclecia kard. Wyszyńskiego, to właśnie po Nim przejął urząd , który powierzył mu nie kto inny, a błogosławiony Jan Paweł II.To na ich życiu i kapłańskiej, apostolskiej posłudze wzorował się, czerpał „natchnienie” , przy podejmowaniu ważnych decyzji, jak sam przyznawał, zastanawiał się co Oni na jego miejscu by uczynili.

Prymas trudnych czasów, najtrudniejszych we współczesnej historii Polski co zgodnie podkreślają dziś wszyscy , którzy mają jakiekolwiek odniesienie do uczestnictwa w tworzeniu tej historii, do jej przeżywania.

Trochę to smutne, że dopiero dziś, gdy odszedł już do lepszego świata, z tego świata , którego był współtwórcą i zasłużonym dla niego orędownikiem zgody, jedności padają z każdej strony słowa, których jeszcze niedawno trudno było oczekiwać , przynajmniej z ust wielu.

 

Żyć w zgodzie z sobą, żyć w zgodzie z wiarą. To niezwykle ciężkie wyzwanie. To niewielu potrafi.

Tak w skrócie można podsumować wydźwięk myśli i refleksji jakimi Polska i Polacy żegnają tego wielkiego męża, orędownika wiary, nadziei, spokoju, umiaru i ciszy.

Żal, że nie doczekał, dla mnie , zwykłego obserwatora życia publicznego te wszystkie słowa, które pewnie miło mu było usłyszeć już z innego wymiaru, pozostaje w sercu jakiś niedosyt, niedosyt tego, że nie ma w naszym społeczeństwie odwagi by nazywać zasługi zasługami wtedy gdy jeszcze mogą powiedzieć człowiekowi , dobrze, że jesteś.

Przez lata spotykał się z niechęcią społeczną, nierozumiany, niedoceniany nie jedynie w społeczeństwie, ale też w podzielonym polskim kościele - bo nie był wojownikiem, bo nie wyprowadził ludzi na barykady w latach przełomu, bo... Żył w cieniu błogosławionego Jana Pawła II i to akurat nie dziwi, że to Jan Paweł II był dla nas tym najwyższym autorytetem, że to Jego życie, Jego nauczanie, Jego osoba wreszcie pochłaniała nas bez reszty w tamtym czasie, jednak jakoś dziwnie nie zauważano, że kard. Glemp był kontynuatorem linii nie kogoś innego, a właśnie Jana Pawła II.

Trochę więc jak akt wielkiej narodowej ekspiacji odnotowuję w swojej wyobraźni to wszystko co miało miejsce w trzech ostatnich dniach gdy Polska żegnała swojego „ostatniego z wielkich prymasa”.

I choć nie usłyszał za życia :- dobrze, że jesteś, ważne, że usłyszał :- dobrze, że byłeś.

Ważne również dla nas, którzy żyjemy, żyliśmy w czasach jakimi w dużej mierze nie tylko dla kościoła, ale dla Polski zasłużył się swoją posługą kard. Glemp. Ważne bo nawet jeśli czegoś nie rozumieliśmy, albo zwykle rozumieć nie chcieliśmy gdyż emocje, racje, polityczne poprawności, uprzedzenia, dopisane do życia ideologiczne wyznaczniki nie pozwalały nam zatrzymać się i pomyśleć co by było gdyby było inaczej, gdyby Bóg nie dał nam na trudne czasy właśnie takiego męża opatrznościowego, to może dziś nie tylko zmienimy zdanie, ale przede wszystkim może uda się zmienić sposób uprawiania misji duchowego przewodnictwa kościołowi, misji społecznych, sposób uprawiania polityki, sposób uczestnictwa wreszcie w życiu publicznym, a to tyczy się każdego z nas. Bo każdy z nas do czegoś został powołany i Bogiem przeznaczony.

„Od zmarłych wiele się możemy nauczyć”, warto się od nich uczyć, warto uczyć od Niego apostoła zgody, jedności , orędownika spokoju , którego przesłanie „aby Polak nie walczył przeciwko Polakowi” pozwoliłam sobie uczynić mottem tych rozważań.

Jakże nam tego dziś trzeba, w naszej bolesnej historii podziałów, rozbicia, niezgody, gdy Polak Polakowi wilkiem, gdy ścierają się nie argumenty, racjonalne racje, a zwykłe ludzkie przywary, chciwość, walka o urzędy, wypaczanie prawdy dla zysków , dla dopisane przez ideologów wytyczne działania nakierowane na jakieś sobie znane święte racje, które ani racjami, ani tym bardziej świętymi nie są, a co najwyżej obnażają jak podli potrafimy być względem siebie, gdy cel uświęca środki, a celem jest władza, a celem jest jedynie karierowiczostwo i jakieś bliżej nieokreślone dobro jednostki. Czy to żądza pieniądza, czy chęć zdobycia poklasku, czy chęć zapisania się obojętnie jak (historia może kiedyś znajdzie usprawiedliwienie) czy jakieś inne przesłanki jakie by nie były w niczym nie usprawiedliwiają jednak tworzenia histerii podziałów na lepszych i gorszych Polaków, na Polaków spod sztandaru właściwej i mniej właściwej linii politycznej bo jest to okrutnym zadawaniem gwałtu społeczeństwu , a również konstytucji. Co gorsze przenoszenie tych podziałów na tych Polaków jacy żyją w krajach poza granicami Polski to już czyste barbarzyństwo. Niestety udaje się to naszym kreatorom i pisarzom historii współczesnej, a mniejszość polska na Białorusi niestety jest tego najwyrazistszym przykładem. Niestety. Może więc wziąć to wszystko w swoje ręce, może najzwyczajniej zgoda zamiast konfrontacji , może zamiast ulegać manipulacjom i do nikąd nie prowadzącym sztucznie podsycanym podziałom weźmy sobie jako testament do wypełnienia słowa aby Polak nie walczył przeciwko Polakowi” i zróbmy coś co nie w oczach ludzi, ale w oczach Boga zyska nagrodę. Wszak chcemy czy nie kiedyś przyjdzie zdać sprawę...

Abp Józef Michalik mówił, że kardynała Glempa cenili "bracia chrześcijanie ze wschodnich kościołów", a także ludzie o innych poglądach, którzy szanowali go za otwartość i prawość charakteru. - Że kierując się dobrem Kościoła i sprawy ojczyzny starał się nie wykluczać ze wspólnoty myślących inaczej. A sam kardynał Glemp zwierzał się, że miłość Polaków za granicą może nas zawstydzać. I ja się wiele razy wstydziłam, to prawda. Wstydziłam się za to, żem z tego kraju w którym „modlą się pod figurą, a diabła mają za skórą”.

W homilii podczas liturgii pożegnania za najważniejsze przesłanie kard. Glempa abp Michalik wskazał słowa wypowiedziane przez prymasa w pierwszych dniach stanu wojennego, gdy ten apelował o zachowanie spokoju, "aby Polak nie walczył przeciwko Polakowi". - I stwierdził, że dzisiaj aktualne jest jego przesłanie - „podejmijcie dialog, uszanujcie przeciwników ideowych, nie stawiajcie interesu małej grupy czy partii ponad interes ogółu. Przestańcie znieważać krzyże i kościoły, szukać taniej popularności” - mówił arcybiskup, przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski. Jego homilię licznie zebrani w kościele Świętego Krzyża nagrodzili oklaskami.

Jako pasjonat wiedzy historycznej, umiał z historii czerpać dystans do współczesności - mówił też abp Michalik. Dodając, że "prymas był sprawdzonym nauczycielem narodu, człowiekiem pokoju i przebaczenia. Nie obnosił się ze swymi sukcesami i doznanymi ranami. Był wielki".

„Czujemy dziś ból i smutek, bo odchodzi od nas człowiek wielkiego autorytetu i mądrości; ostatni z wielkich prymasów Polski” brzmiało z ambony na rozpoczęcie ostatniej z wielu mszy pożegnalnych. Tej przewodniczył kard. Stanisław Dziwisz, a homilię wygłosił prymas Polski abp Józef Kowalczyk. Mszę koncelebrowali kardynałowie, biskupi z Polski i z zagranicy, widziałam wśród nich biskupa Dziemianko z Białorusi oraz przedstawiciele duchowieństwa archidiecezji warszawskiej i innych diecezji. W trzydniowych uroczystościach pożegnania towarzyszyły zmarłemu Prymasowi ogromne, tysięczne rzesze rodaków.

„Trudną próbą dla kard. Glempa było ogłoszenie przez komunistyczne władze stanu wojennego. - Prymas okazał się jednak człowiekiem pełnym wiary i nadziei, spokojnym, roztropnym. Ufał, że dobro, sprawiedliwość i wzajemne zrozumienie ostatecznie zwyciężą. (...) Przestrzegał, mimo braku zrozumienia i poparcia ze strony wielu ludzi i środowisk, przed bratobójczym rozlewem krwi. W trudnych dniach stanu wojennego i w latach 80. konsekwentnie podejmował wiele zabiegów, by mogły zapanować wzajemne porozumienie, przebaczenie i jedność. W tych swoich działaniach był bowiem wierny swojemu biskupiemu zawołaniu: "Caritati in iustitia" (Przez sprawiedliwość do miłości)” - mówił abp Kowalczyk

Musiał się zmierzyć ze złem, przeprowadzić Kościół przez niełatwy czas transformacji ustrojowej, a potem - nawet za cenę niezrozumienia i odrzucenia - odważnie nazywał dobro dobrem, a zło złem. Przypominał w ten sposób swoim rodakom, czym jest prawdziwa wolność i jak należy z niej korzystać .

Obecny na uroczystości Prezydent Polski Bronisław Komorowski podkreślił, że kardynał Glemp był prymasem w okresie trudnej rzeczywistości. . Był także prymasem okresu budowania Polski wolnej i demokratycznej . Prezydent zaznaczył również, że kardynał Józef Glemp w swojej działalności zawsze cechował się racjonalną i spokojną oceną sytuacji. Prymas Glemp odznaczał się patriotyzmem i wolą porozumienia, szczególnie w sprawach najważniejszych dla Polski. . Powiedział, że kardynał Glemp troszczył się o narodową jedność. - „Jego życzliwość, skromność i bezpośredniość w relacjach z ludźmi - to wszystko pozostanie w naszej pamięci. Żegnamy prymasa Glempa z przekonaniem, że dobrze przysłużył się ojczyźnie” - podkreślił prezydent.

W telegramie Benedykt XVI przypomniał zawołanie, które towarzyszyło Józefowi Glempowi podczas całej jego posługi biskupiej: "Dla miłości przez sprawiedliwość". Te słowa streszczały jego podejście do wiernych oraz spraw Kościoła w Polsce i na świecie. Papież przypomniał, że Józef Glemp kontynuował dzieło rozpoczęte przez prymasa kardynała Stefana Wyszyńskiego. Przez całe lata 80. działał w łączności z Janem Pawłem II i starał się być apostołem zgody, a nie konfrontacji - napisał Benedykt XVI.

Rozpoczynając mszę świętą żałobną kard. Stanisław Dziwisz opowiadał o zmarłym, że ten „wykazał się wielkim opanowaniem i życiową mądrością w obliczu skrajnych podziałów politycznych. Łagodził napięcia” – zaznaczył sekretarz Jana Pawła II.
I wreszcie fragmenty testamentu odczytane przez kard. Kazimierza Nycza.
Zmarły dziękuje w nim swej rodzinie oraz nauczycielom. Stwierdza też, że na jego formację duchową największy wpływ mieli Prymas Tysiąclecia, Sługa Boży kard. Stefan Wyszyński, a także kard. Karol Wojtyła - błogosławiony papież Jan Paweł II. "Żywię do nich ludzką i nadprzyrodzoną cześć" – zapisał w tym dokumencie prymas Glemp.

"Gorąco przepraszam wszystkich braci i siostry za przykrości wyrządzone brakiem należnej miłości. Nie zawsze potrafiłem docenić wysiłki i poświęcenie wielu. Żałuję za słowa pochopnej krytyki, zaniedbania i słabości. Na tle moich ułomności wychodzą jaśniej wyświadczone mi dobrodziejstwa" – w tym miejscu urywa się odczytany w czasie uroczystości tekst testamentu.

Czy to już koniec? Czy znów, podobnie jak to było po śmierci Jana Pawła II wiele słów, refleksji, wielkich słów i … pustka moralna, duchowe nic, jakby nie było, jakby nie żyli, i już tylko kamienne płyty z wyrytymi zgłoskami nazwisk i urzędów, jakby nie na to ich misja byśmy my łatwiej mieli, by nam bliżej i prościej było w naszej drodze do Domu Ojca, do którego to drogowskazy nam tworzyli.

Więc może zacznijmy od tego tak w kraju nad Wisłą jak i wszędzie tam gdzie ludzie Polakami się czują mimo różnego obywatelstwa, zacznijmy od społecznej wrażliwości, od budowania zgody w każdym środowisku, od miłości braterskiej, na złość wszystkim tym którym podoba się inaczej zacznijmy pisać nowy rozdział historii , w której Polak nie walczy przeciw Polakowi.


Z chrześcijańskim pozdrowieniem

Bożena Gaworska-Aleksandrowicz

 

Joomla